- Louis! Coś ty ze sobą zrobił?! - krzyczała Perrie
- Ale o co chodzi? - powiedział bardzo dziwnym głosem Louis po czym napił się szklanki wody
- Upiłeś się gorzej niż żule w mieście!!!! - krzyczała pretensjonalnie Jade
- Idę spać! Zamknijcie się - powiedział Louis i od razu zasnął na kanapie.
Dochodziła godzina 22.00, Louis dalej spał. Dziewczyny stwierdziły że pójdą już spać. O godzinie 09.00 kiedy dziewczyny wstały na nagrania do nowej płyty LM, Louisa już nie było, a drzwi były otwarte na oścież.
- Jaki głupek! Nie zamknął drzwi... - zaśmiała się Jade
- Hahahah. - śmiały się
Dziewczyny ubrały się w ciuszki. Jade ubrała to:
A Pezz w to:
W studio Jesy, Perrie, Jade i Leigh-Anne nagrywały: Towers, About the Boy, Salute.
Zajęło im to ok. 5 godzin... Ale, były z siebie zadowolone :)
- Może pójdziemy na zakupy ? - zapytała się Jesy
- Dobry pomysł ! - powiedziała Leigh-Anne
Dziewczyny poszły na zakupy. Wtedy zadzwonił Harry. Jade odebrała telefon:
-Halo? Co tam kociaku ?
- Jade! Pomocy! Chyba złamałem lewą ręke!!!!!
- Już jadę! Nie martw się zaraz będę - odpowiedziała zmartwiona Jade.
-Dziewczyny, ja muszę jechać. Harry złamał lewą ręke... - przeprosiła Jade i pojechała.
Gdy dotarła do ukochanego, weszła do jego domu dzięki zapasowemu kluczowi, który był ukryty pod doniczką.
- Harry ! Tu ja Jade ! Gdzie jesteś??? - wołała
- U góry! W moim pokoju! Szybko! - błagał
- Już lecę ! - powiedziała do Harrego, poczym pobiegła do niego ile sił w nogach
Gdy dotarła do jego pokoju, Harry siedział na podłodze i toczył się z bólu.
- Kochanie! Coś ty zrobił że masz złamaną ręke? - zapytała.
- Kamień spadł mi na ręke, sciągnąłem go jakimś cudem - odpowiedział jej.
Jade zadzwoniła po pogotowie, pojechała z nim. Harry po powrocie do domu miał rękę w gipsie. Do lekarza miał się wstawić za 3 tygodnie na zdejmowanie gipsu, a potem rehabilitacja. Co chwila powtarzał, że jest głupi. Jade zaprzeczała... Harry delikatnie musnął jej usta, po czym pocałowali się namiętnie...
Zajęło im to ok. 5 godzin... Ale, były z siebie zadowolone :)
- Może pójdziemy na zakupy ? - zapytała się Jesy
- Dobry pomysł ! - powiedziała Leigh-Anne
Dziewczyny poszły na zakupy. Wtedy zadzwonił Harry. Jade odebrała telefon:
-Halo? Co tam kociaku ?
- Jade! Pomocy! Chyba złamałem lewą ręke!!!!!
- Już jadę! Nie martw się zaraz będę - odpowiedziała zmartwiona Jade.
-Dziewczyny, ja muszę jechać. Harry złamał lewą ręke... - przeprosiła Jade i pojechała.
Gdy dotarła do ukochanego, weszła do jego domu dzięki zapasowemu kluczowi, który był ukryty pod doniczką.
- Harry ! Tu ja Jade ! Gdzie jesteś??? - wołała
- U góry! W moim pokoju! Szybko! - błagał
- Już lecę ! - powiedziała do Harrego, poczym pobiegła do niego ile sił w nogach
Gdy dotarła do jego pokoju, Harry siedział na podłodze i toczył się z bólu.
- Kochanie! Coś ty zrobił że masz złamaną ręke? - zapytała.
- Kamień spadł mi na ręke, sciągnąłem go jakimś cudem - odpowiedział jej.
Jade zadzwoniła po pogotowie, pojechała z nim. Harry po powrocie do domu miał rękę w gipsie. Do lekarza miał się wstawić za 3 tygodnie na zdejmowanie gipsu, a potem rehabilitacja. Co chwila powtarzał, że jest głupi. Jade zaprzeczała... Harry delikatnie musnął jej usta, po czym pocałowali się namiętnie...
Myślę że wam się podoba II rozdział! <3 Pozdrawiam, Adu La <3

